TRAGEDY IN THE VALLEY JAWOROWA: INCREDIBLE COINCIDENCE OR PERFECT MURDER?

Piotr T. Arkuszewski1, Karol Kłosiński1, Ewa Meissner2, Jakub Kowalczyk3, Joanna Zielińska4, Marcin Jeleniewski4, Małgorzata Zielińska5

1ZAKŁAD CHIRURGII DOŚWIADCZALNEJ UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO W ŁODZI, ŁÓDŹ, POLSKA

2ZAKŁAD MEDYCYNY SĄDOWEJ UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO W ŁODZI, ŁÓDŹ, POLSKA

3WYDZIAŁ DOCHODZENIOWO-ŚLEDCZY KOMENDY MIEJSKIEJ POLICJI W ŁODZI, ŁÓDŹ, POLSKA

4WYDZIAŁ WOJSKOWO-LEKARSKI UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO W ŁODZI, ŁÓDŹ, POLSKA

5KLINIKA NEUROLOGII UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO W ŁODZI, ŁÓDŹ, POLSKA

 

Streszczenie

W pracy przedstawiono przypadek niewyjaśnionej i najbardziej tajemniczej śmierci w dziejach polskiej turystyki tatrzańskiej. Dotyczy on trzech osób w różnym wieku i wydarzył się w dniu 03.08.1925 r. w Dolinie Jaworowej. Kazimierz Kasznica, jego syn Wacław Kasznica i poznany niedawno taternik Ryszard Wasserberger zmarli nagle z niewiadomych powodów w ciągu 15 minut podczas górskiej wędrówki. Historia ta jest interesująca ze względu na zagadkową, równoczesną śmierć trzech osób w różnym wieku i z uwagi na to, że wędrówkę przeżyła żona Kazimierza, a matka Wacława Kasznicy – Waleria.

Abstract

The paper presents the case of an unexplained and the most mysterious death in the history of Polish Tatra tourism. It concerns three people of different ages and occurred on August 3, 1925 in the Valley of Jaworowa. Kazimierz Kasznica, his son Wacław Kasznica and a newly discovered mountaineer Ryszard Wasserberger died suddenly for unknown reasons in 15 minutes during a mountain trek. This story is interesting due to the mysterious, simultaneous death of three people of different ages and due to the fact that Waleria Kasznica – the wife of Kazimierz and the mother of Wacław Kasznica survived the journey.

Wiad Lek 2018, 71, 9, 1854-1859

WSTĘP

Śmierć turystów podczas uprawiania turystyki w Tatrach nie jest zdarzeniem ani wyjątkowo rzadko spotykanym, ani bardzo zaskakującym. O tego typu przypadkach można co pewien czas przeczytać chociażby w cotygodniowej kronice na oficjalnej stronie internetowej Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (www.topr.pl), na której można zresztą zapoznać się z innymi sytuacjami, które na szczęście nie kończą się tragicznie, za to stanowią przykład wyjątkowej lekkomyślności turystów. Najtragiczniejsza pod względem liczby ofiar tragedia w polskiej części Tatr wydarzyła się 28.01.2003 r., kiedy to w wyniku zejścia lawiny śnieżnej z Rysów śmierć poniosło osiem osób [1]. W historii polskiej turystyki tatrzańskiej wyjątkowe miejsce zajmuje natomiast tajemnicza, licząca już prawie 100 lat historia równoczesnej śmierci z niewyjaśnionych do dziś przyczyn trzech osób: Kazimierza Kasznicy, Wacława Kasznicy i Ryszarda Wasserbergera [2−7].

OPIS PRZYPADKU

W dniu 03.08.1925 r. trzyosobowa rodzina Kaszniców: małżeństwo Waleria i Kazimierz Kasznicowie (46 lat, Prokurator Sądu Najwyższego) oraz ich syn Wacław (12 lat), po 4 dniach spędzonych na górskiej wędrówce, wyruszywszy tego dnia rano ze Starego Smokowca (około 990 m. n. p. m.), planowała wrócić przez Dolinę Pięciu Stawów Spiskich, Lodową Przełęcz (2372 m. n. p. m.), Dolinę Jaworową, Jaworzynę i Łysą Polanę do Zakopanego. Po drodze, w Schronisku Téry’ego (2015 m. n. p. m.) znajdującym się w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich, rodzina Kaszniców – będąca zwykłymi turystami – spotkała czteroosobową grupę taterników przebywających na górskiej wyprawie od 10 dni i znacznie lepiej przygotowanych do chodzenia po górach. W skład grupy tej wchodzili: Jan Alfred Szczepański, jego brat Alfred Szczepański, Stanisław Zaremba i 21-letni Ryszard Wasserberger, student Uniwersytetu Jagiellońskiego i działacz Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Ponieważ obie grupy miały do przebycia tą samą drogę, a Kazimierz Kasznica wypytywał o trasę i poprosił o pomoc w przejściu jej oraz odbycie podróży wspólnie, Ryszard Wasserberger zgodził się na taką propozycję. Około godz. 11:30 – dość późno, przy wilgotnej, zimnej i wietrznej pogodzie oraz przy padającym silnym deszczu, a wcześniej śniegu, obie grupy wyruszyły ze schroniska. Podczas marszu w górę, przy pogarszającej się pogodzie, szybko dały o sobie znać różnice w przygotowaniu do turystyki górskiej pomiędzy obiema grupami. O ile Waleria i Wacław Kasznicowie mieli dotrzymywać kroku taternikom, o tyle krótkowidz Kazimierz Kasznica skarżył się na zalewający mu okulary deszcz, często zatrzymywał się w celu wytarcia ich, a przez to wszyscy poruszali się bardzo wolno, znacznie poniżej możliwości czterech taterników. W efekcie Kasznicowie pozostawali z tyłu, a towarzyszył im wykazujący się troską o nich Wasserberger. Pod Lodową Przełęczą, powyżej Lodowego Stawku, bracia Szczepańscy i Stanisław Zaremba, zdenerwowani wyziębianiem się przy powtarzających się postojach, uznali, że do opieki nad Kasznicami wystarczy jedna osoba i zaproponowali wylosowanie taternika, który zostanie z mało zaawansowanymi turystami. Ryszard Wasserberger podzielił to stanowisko. Bez konieczności przeprowadzenia losowania, jako że już wcześniej wykazywał się troską o poznanych turystów, zdecydował, że zostanie z rodziną. Początkowo po rozdzieleniu grup Kasznicowie mieli poruszać się nieco szybciej, jednak ostatecznie na Lodową Przełęcz dotarli po godz. 15. Wejście trwało ponad 3 godziny – około dwa razy dłużej niż podają przewodniki. Na Lodowej Przełęczy czwórkę osób zastały grad i wicher, a Ryszard Wasserberger zachęcał do szybkiego marszu w dół, gdzie siła wiatru powinna być mniejsza. W trakcie schodzenia z Lodowej Przełęczy Kazimierz Kasznica nadal miał problemy z okularami, a w pewnym momencie Wacław Kasznica zaczął skarżyć się na trudności w oddychaniu mówiąc, że „traci oddech”. Matka wzięła jego plecak, a Wasserberger pomagał mu w marszu. W ten sposób około godziny 16 wszyscy dotarli w okolicę Żabiego Stawu Jaworowego (1900 m. n. p. m.). Wówczas Kazimierz Kasznica usiadł na dużym kamieniu i wypowiedział słowa: „Jestem bardzo zmęczony… Dalej iść nie mogę…”. Natomiast poproszony o pomoc przez Walerię Kasznicę Ryszard Wasserberger miał powiedzieć: „Czuję się także bardzo słaby. Z całego serca pomógłbym pani, ale doprawdy nie mogę”. Wtedy kobieta zaprowadziła Wasserbergera i syna za głaz w celu osłonięcia ich przed wiatrem oraz podała im koniak oraz czekoladę. Po chwili podeszła do męża, ale nie była w stanie doprowadzić go do głazu i wlała mu do ust trochę koniaku. Następnie stwierdziła, że jej mąż, syn oraz Wasserberger nie żyją. Ten ostatni umierając miał majaczyć – prosić o rewolwer i wspominać matkę, przejść kilka metrów, a potem przewrócić się i zranić w rękę oraz w głowę. Cała trójka miała umrzeć w ciągu 15 minut około godziny 16−17. Kolejne 37 godzin (półtora dnia i dwie noce) kobieta przesiedziała przy zwłokach towarzyszy wędrówki. Nie miała już jedzenia, a ze względu na to, że było zimno ogrzewała się maszynką spirytusową i kocem znalezionymi w plecaku Wasserbergera. W dniu 05.08.1925 r. w godzinach rannych, będąc u kresu sił, zeszła przez Jaworzynę na Łysą Polanę, gdzie spotkała generała Mariusza Zaruskiego – ówczesnego Naczelnika Tatrzańskiego Pogotowia Ratunkowego, który wysłał na miejsce zdarzenia ekipę Straży Ratunkowej Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Zwłoki wszystkich trzech osób zostały znalezione na pierwszej buli poniżej Żabiego Stawu Jaworowego i przez Mariusza Zaruskiego zostały one określone jako „zastygłe”, zaś głowa Ryszarda Wasserbergera miała być zabrudzona krwią, a prawa ręka złamana. W dniu 06.08.1925 r. zwłoki zostały zniesione na Łysą Polanę, a stąd przetransportowane samochodem do kostnicy cmentarza w Zakopanem [2−7].

Prokuratura w Nowym Sączu zarządziła przeprowadzenie sekcji zwłok, które wykonał krakowski lekarz sądowy Marian Ciećkiewicz – były asystent Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, a ich wyniki przedstawił w kolejnym roku [3].

W trakcie sekcji zwłok Kazimierza Kasznicy stwierdzono: „skórę praczek” w obrębie rąk; otarcia naskórka na głowie, rękach i podudziach; zwyrodnienie włókniste opon mózgowych; niewielki obrzęk w przestrzeni podoponowej mózgu; początkową miażdżycę tętnic mózgowych; niewielkie zrosty opłucnowe, powiększenie serca (12 x 9 cm); przerost i zwyrodnienie włókniste mięśnia lewej komory serca (grubość 2 cm); rozstrzeń lewego przedsionka i prawej komory serca; miażdżycę aorty; kamicę układu żółciowego i zrosty wokół pęcherzyka żółciowego, przetrwałą grasicę z cechami przeobrażenia tłuszczowego [4].

Sekcja zwłok Wacława Kasznicy wykazała: otarcia naskórka na głowie, rękach i podudziach; dwa zwapniałe ogniska gruźlicze w płucach; powiększenie serca (10 x 9 cm); powiększenie migdałów z czopami ropnymi; powiększenie gruczołów krezkowych i pozaotrzewnowych [4].

Podczas sekcji zwłok Ryszarda Wasserbergera stwierdzono: „skórę praczek” w obrębie rąk i stóp; szereg niecharakterystycznych otarć naskórka na głowie, rękach i podudziach; powiększenie serca (12 x 11 cm); nieznaczny przerost mięśnia lewej komory serca (grubość 1,3 cm); rozstrzeń lewego przedsionka serca; zwężenie aorty; przerost gruczołów limfatycznych, zwłaszcza w łuku gardłowym; niedorozwój nadnerczy, zwłaszcza rdzenia [3].

We wspomnianym artykule znalazły się również następujące zdania: „Badanie chemiczne treści wziętych ze zwłok, wykonane przez prof. Marchlewskiego i dr. Robla, dało wynik zupełnie ujemny.”; „Śmierć tych trojga osób nie była następstwem działania gwałtownego osób trzecich, w szczególności nie była wynikiem otrucia.” oraz „Przyczyną śmierci tych osób stało się niewątpliwie porażenie serca wskutek wyczerpania trudami marszu w bardzo niekorzystnych warunkach atmosferycznych, tem bardziej, że serca ich wykazywały powyżej podane zmiany anatomiczne.”. Lekarz zaznaczył także, że porażenie mięśnia sercowego było skutkiem niemal równoczesnego wyczerpania (znużenia) tego mięśnia oraz mięśni ruchowych, które z kolei było rezultatem wycieczki górskiej w bardzo niekorzystnych warunkach atmosferycznych – podczas deszczu i huraganu [3].

WNIOSKI

Przyczyna śmierci Kazimierza i Wacława Kaszniców oraz Ryszarda Wasserbergera do dziś pozostaje nieustalona, nie została bowiem wskazana bezsporna przyczyna zgonu wszystkich ww. osób. W zakresie niektórych, niezwykle ważnych wątków, istnieje brak spójności bądź wręcz istotna rozbieżność pomiędzy poszczególnymi przekazami i dokumentami opisującymi przedmiotowe zdarzenie. Przykładowo nie ma zgodności co do tego, czym dokładnie – tylko czekoladą, tylko koniakiem, czy też czekoladą i koniakiem jednocześnie – Waleria Kasznica miała poczęstować swojego syna i Ryszarda Wasserbergera wtedy, gdy poczuli się oni źle. Pewne przekazy informują o tym, że obu podała koniak, a synowi czekoladę [4, 5], zaś inne o tym, że czekoladą poczęstowała obie osoby [6, 7]. Nie wiadomo również, jakie ustalenia zostały dokonane w kwestii koniaku, który mieli spożyć przed śmiercią zmarli. Podawane są bowiem informacje zarówno o tym, że resztka koniaku została poddana analizie [5], jak i o tym, że Waleria Kasznica wypiła ją [4, 6], a butelkę wyrzuciła i nie znaleźli jej przybyli później na miejsce ratownicy [6]. Powyższe nieścisłości obrazują wartość, jaką niosłoby ze sobą zapoznanie się z aktami postępowania karnego, które na pewno zostało wszczęte, o czym świadczy fakt zlecenia sekcji zwłok przez ówczesną Prokuraturę w Nowym Sączu [3]. Pomimo skontaktowania się z wieloma instytucjami (TOPR, Muzeum Tatrzańskie, Miejska Biblioteka Publiczna w Zakopanem, Urząd Miasta Zakopane, Prokuratura Rejonowa w Zakopanem, Sąd Rejonowy w Zakopanem, Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu, Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu, Archiwum Narodowe w Krakowie) podjęte działania przyniosły jedynie częściowy sukces. Żadna z nich nie posiada w swoich zasobach tych dokumentów, udało się jednak pozyskać inne, bardzo cenne materiały zawierające niezwykle przydatne informacje [2, 4]. Brak dostępu do akt postępowania karnego, a w szczególności do protokołów sekcji zwłok, uniemożliwia wyjaśnienie wątpliwości, które pojawiają się po zapoznaniu z treścią artykułu, w którym przedstawione zostały wyniki sekcji zwłok Kazimierza i Wacława Kaszniców oraz Ryszarda Wasserbergera. W związku z tym pojawiają się następujące pytania:

1. W co były ubrane poszczególne osoby?

2. Czy podczas sekcji zwłok zostały otwarte przewody pokarmowe?

3. Ile ważyły mięśnie sercowe i mózgi?

4. Jaki był zakres wykonanych badań toksykologicznych?

5. Jaki był kolor plam opadowych w zwłokach i czy mógł on świadczyć o działaniu trucizny na organizm lub o śmierci z wychłodzenia?

6. Czy we krwi zmarłych wykryty został alkohol etylowy, a jeśli tak to w jakim stężeniu?

Odpowiedzi na pierwszych pięć pytań powinny znajdować się w protokołach sekcji zwłok. Najprawdopodobniej obducent w artykule przedstawił ustalenia w zwięzły sposób, w jaki formułuje się końcowe wnioski protokołu sekcyjnego, bez podawania np. wagi narządów ani zakresu wykonanych czynności. Zwraca natomiast uwagę to, że w artykule zostały jednak podane wymiary serca i grubość lewej komory. Z kolei zakres badań toksykologicznych z całą pewnością był znacznie węższy niż przy wykonywanych aktualnie tego typu analizach, co wydaje się oczywiste w kontekście postępu jaki dokonał się w toksykologii sądowo-lekarskiej na przestrzeni prawie 100 lat. Natomiast nad odpowiedzią na ostatnie pytanie nie wolno zastanawiać się z punktu widzenia współczesnej medycyny sądowej, lecz trzeba mieć na uwadze możliwości i ograniczenia ówczesnej, szeroko rozumianej diagnostyki pośmiertnej w Polsce. Przykładowo w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie – z którego wywodził się dr Marian Ciećkiewicz – pierwsze praktyczne badanie poziomu alkoholu we krwi pobranej ze zwłok przeprowadzone zostało dopiero w 1941 r. [8].

Wskazana przez obducenta w artykule naukowym przyczyna zgonów Kazimierza i Wacława Kaszniców oraz Ryszarda Wasserbergera – „porażenie serca” – dziś brzmi już oczywiście archaicznie. Należy jednak podkreślić, że w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie przez wiele lat we wszystkich przypadkach, w których nie stwierdzano jednoznacznej przyczyny zgonu, stosowano rozpoznanie „porażenie serca” (paralysis cordis) [8]. Z upływem czasu rozpoznanie porażenia serca zostało tam zawężone do zakresu zbliżonego do dzisiejszego pojęcia nagłej śmierci sercowej, przy czym porażeniem serca tłumaczono tylko te zgony, w których sekcja zwłok pomimo stwierdzenia pewnych schorzeń serca, nie wykazała zmian jednoznacznie tłumaczących zejście śmiertelne [8]. Natomiast w przypadkach nagłej śmierci sercowej, w których stwierdzone sekcyjnie zmiany jednoznacznie świadczyły o zgonie (np. pęknięcie ściany serca albo tętniaka aorty), nigdy nie stosowano rozpoznania porażenia serca, gdyż przyczyna zgonu była w nich oczywista [8].

W niniejszym przypadku nie sposób ustalić przyczyny śmierci wszystkich trzech osób, ani też wykluczyć pewne hipotezy dotyczące tej kwestii. Warto jednak przeanalizować i omówić teorie dotyczące przebiegu wydarzeń oraz przyczyn zgonów.

I. Otrucie w schronisku Téry’ego

Najbardziej realnym przebiegiem wydarzeń, przy założeniu takiej przyczyny śmierci, byłoby zbrodnicze działanie ukierunkowane na jedną osobą (Kazimierza Kasznicę – Prokuratora albo Ryszarda Wasserbergera – działacza PPS), gdy wobec braku możliwości podania trucizny tylko jednej osobie, przy konieczności zrealizowania zbrodniczego celu, dodatkowymi ofiarami stały się dwie kolejne osoby, które zamówiły to samo do jedzenia albo picia. Gdyby bowiem spośród całego grona osób tylko Kazimierz i Wacław Kasznicowie oraz Ryszard Wasserberger zamówili np. herbatę, to do wszystkich trzech jej porcji mogła zostać dodana trucizna po to, by mieć pewność, że osoba będąca celem ataku na pewno spożyje herbatę zawierającą truciznę. Wszelkie inne scenariusze przebiegu wydarzeń związane z otruciem w schronisku wydają się nieprawdopodobne – tym bardziej, że wszyscy wyszli stamtąd z zamiarem wspólnego przejścia dalszej trasy.

II. Otrucie podczas marszu na odcinku ze schroniska Téry’ego do żabiego stawu jaworowego

Jest to bardzo popularna hipoteza przebiegu wydarzeń [5−7]. Trudno zresztą dziwić się temu, ponieważ równoczesna śmierć kilku osób z przyczyn innych niż uraz mechaniczny nakazuje wziąć pod uwagę możliwość otrucia. Oczywistym jest więc, że w przedmiotowym przypadku oskarżenia były kierowane w kierunku jedynej ocalałej osoby, czyli Walerii Kasznicy. Dziś nie sposób udowodnić, że doszło do otrucia trójki maszerujących, warto jednak zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Jedynym świadkiem wydarzeń była Waleria Kasznica i w związku z tym brak jest możliwości weryfikacji podanej przez nią wersji. Nie wiadomo też czy zmarli pili przed śmiercią inny napój, np. herbatę. Wydaje się to jednak prawdopodobne, gdyż trudno przypuszczać, by w trakcie męczącej i wyczerpującej górskiej wędrówki uczucie pragnienia gasić tylko alkoholem. Warto dodać, że Jan Alfred Szczepański podał, iż Ryszard Wasserberger nigdy nie spożywał alkoholu podczas wypraw górskich [4].

Gdyby rzeczywiście doszło do otrucia na szlaku, to teoretycznie jedna osoba mogła nieświadomie poczęstować dwie inne np. swoją herbatą zawierającą truciznę, dodaną tam jednak niekoniecznie przez Walerię Kasznicę. Należy też podkreślić, że gdyby sprawcą otrucia była właśnie ona, to w ciągu około 37 godzin jakie spędziła przy zwłokach miałaby wystarczająco dużo czasu na pozbycie się resztek trucizny i pojemnika, w którym mogła być przechowywana. Ponadto, zgodnie z tym co już zasygnalizowano, istnieją sprzeczne relacje co do tego, czy znalezione zostały resztki koniaku i czy Waleria Kasznica spożyła go po śmierci towarzyszących jej osób [4−6]. Natomiast przeciwko teorii o otruciu w trakcie marszu przemawiałaby relacja Walerii Kasznicy, według której jej mąż i Ryszard Wasserberger mieli poczuć się źle jeszcze przed spożyciem koniaku. Trzeba również zaznaczyć, że już w najstarszych protokołach sekcji zwłok wykonanych w Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie opisywane były objawy działania większości stosowanych wówczas trucizn – np. zabarwienie plam opadowych, wygląd plam opadowych albo charakterystyczna woń wyczuwalna ze zwłok [8]. W artykule na temat śmieci trójki osób nie są wymienione takie objawy [3].

III. Obrażenia ciała będące skutkiem urazu mechanicznego

W wyniku sekcji zwłok nie stwierdzono obrażeń, które tłumaczyłyby przyczynę zgonów. Stwierdzone obrażenia były stosunkowo niewielkie i w ogólności niecharakterystyczne, mogłyby wskazywać co najwyżej na walkę stoczoną z drugą osobą. Ciekawostką jest natomiast to, że dr Marian Ciećkiewicz w opublikowanym przez siebie artykule nie wspomniał o złamaniu prawej ręki u Ryszarda Wasserbergera [3], które miało być obecne zdaniem Mariusza Zaruskiego i zostało opisane w Księdze wypraw TOPR [2]. Trudno jednak przypuszczać, by lekarz podczas sekcji zwłok nie zauważył takiego obrażenia.

IV. Zgon czynnościowy w przebiegu urazu mechanicznego

W analizowanym przypadku warto wziąć pod uwagę możliwość zabójstwa np. poprzez ucisk na tętnicę szyjną i wywołanie odruchu z jej baroreceptorów, skutkującego zwolnieniem i zatrzymaniem akcji serca, gdyż tego typu uraz prowadzący do zgonu mógłby nie pozostawić żadnych uchwytnych śladów i wykładników anatomicznych. Taki mechanizm zgonu nie był jednak jeszcze znany w momencie zdarzenia [9]. Ponadto zgodnie z realną oceną sytuacji trudno podejrzewać, by jedna kobieta była w stanie zabić w ten sposób dwóch dorosłych mężczyzn i nastolatka, o ile nie byli oni osłabieni działaniem określonej substancji.

V. Szkodliwy wpływ czynników atmosferycznych i geograficznych

Jest to również popularna hipoteza [4−7]. Warunki naturalne (przyrodnicze) stanowią zresztą istotną przyczynę wypadków w polskich Tatrach [10]. Teoria ta traci jednak przynajmniej częściowo uzasadnienie wobec tego, że warunki zewnętrzne były jednakowe dla wszystkich, a przeżyła słabo przygotowana do górskiej wędrówki Waleria Kasznica, zaś wśród zmarłych znalazł się najlepiej przystosowany do tego rodzaju aktywności Ryszard Wasserberger. Wśród zjawisk przyrodniczych, które miałyby spowodować śmierć trójki maszerujących, wymienia się tzw. próżnię [5−7]. Zjawisko to polega na tym, że przy silnym wietrze powietrze zostaje „wyssane” zza przeszkody i w efekcie trudno jest tam oddychać [7]. Jan Alfred Szczepański zdecydowanie odrzucił tę teorię twierdząc, że próżni w górach nie było i nie będzie [4]. Wątpił on też w śmierć Wasserbergera z powodu „niepogody” oraz podkreślał, że jego przyjaciel przetrwał już nie raz takie warunki i był taternikiem zdrowym, niezwykle wytrzymałym na zmiany warunków atmosferycznych. Ponadto przejście przez Lodową Przełęcz nie powinno stanowić dla niego żadnego problemu. Zdaniem Szczepańskiego wichura miała nasilenie nie większe od nieco silniejszego wiatru halnego, a na grani temperatura wynosiła powyżej 0°C, gdyż śnieg topniał. Można jednak spotkać się także z informacjami, według których podczas rozgrywania się dramatu warunki pogodowe były skrajnie niekorzystne i ekstremalne, a pod tym względem był to najgorszy dzień tego lata [7]. Doktor Marian Ciećkiewicz stwierdził, że objawy poprzedzające śmierć wszystkich trzech osób przypominały objawy znamienne dla choroby górskiej, która pojawia się u turystów, którzy osiągnęli wysokość 2000 m. n. p. m. – zwłaszcza ze znacznym wysiłkiem (im większy wysiłek, tym szybciej i łatwiej występują objawy). [3]. Jan Alfred Szczepański zwrócił uwagę na to, że tragedia miała miejsce nie na grani, ale 500 metrów niżej – już w Dolinie Jaworowej, w pobliżu Żabiego Stawu Jaworowego, na wysokości ok. 1900 m. n. p. m. To ważne spostrzeżenie, ponieważ Kazimierz Kasznica i Ryszard Wasserberger mieli poczuć się gorzej podczas schodzenia, a więc w warunkach teoretycznie korzystniejszych niż na Lodowej Przełęczy – przynajmniej biorąc pod uwagę spadek wysokości. Tymczasem w przypadku pojawienia się objawów choroby wysokogórskiej jedną z zalecanych czynności jest właśnie schodzenie w dół [11]. Ponadto w chorobie wysokogórskiej pogorszenie stanu ogólnego jest procesem rozwijającym się stopniowo i rozłożonym w czasie [12].

W Zakładzie Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w okresie do drugiej wojny światowej rozpoznanie śmierci z oziębienia spotykane było z częstością średnio jednego przypadku rocznie, przy czym wyniki sekcji zwłok były zazwyczaj ujemne, podkreślano jedynie czerwone zabarwienie plam opadowych [8]. W diagnostyce śmierci z oziębienia najważniejsze i znane od dawna cechy tej śmierci – plamy Wischniewskiego i ubytek glikogenu z wątroby, przez kilkadziesiąt lat uchodziły za bezużyteczne, a w tym okresie przypadki śmierci z oziębienia były zaliczane do „porażenia serca” [8]. Pierwszy w analizowanym zbiorze krakowskiego Zakładu Medycyny Sądowej opis plam Wischniewskiego znajduje się w protokole sekcji zwłok z 1888 roku [8]. W artykule dr Mariana Ciećkiewicza nie znajdują się informacje o stwierdzeniu podczas sekcji zwłok nie tylko nadżerek błony śluzowej żołądka, ale także innych objawów spotykanych w przypadkach podejrzanych o to, że przyczyną zgonu było wychłodzenie organizmu, takich jak np. fioletowe „łaty” w obrębie skóry nad stawami łokciowymi i kolanowymi albo wylewy krwawe w trzustce [13]. Takie objawy również nie są wymienione w artykule na temat śmieci trójki osób [3].

VI. Nadmierny wysiłek fizyczny przy współistniejących zmianach chorobowych i hipotermii

Jest to teoria również popularna [3, 5, 6]. I ona traci jednak na znaczeniu w obliczu tego, że przeżyła osoba, która należała do słabo przygotowanych do turystyki górskiej, a wśród zmarłych znalazł się doświadczony taternik. Przytoczonym już czynnikiem, który także podważa i tę hipotezę, jest jednakowy dystans do przebycia dla wszystkich czterech osób, podobnie jak identyczne dla całej czwórki były warunki otoczenia [5, 6]. Owszem, w układach krążenia przynajmniej Kazimierza Kasznicy i Ryszarda Wasserbergera stwierdzone zostały patologiczne zmiany, a u Wacława Kasznicy rozpoznano zmiany mogące świadczyć o anginie, jednak na pewno nie mogą one bezspornie zostać uznane za przyczynę zgonu ww. osób.

VII. Reakcja anafilaktyczna

Hipoteza taka byłaby całkiem prawdopodobna, a wzięcie jej pod uwagę uzasadnione, gdyby wziąć pod uwagę śmierć tylko ojca i syna, a to ze względu na możliwość dziedziczenia tej samej nadwrażliwości skutkującej uczuleniem na ten sam alergen. Byłby to bardzo prosty i skuteczny sposób spowodowania zgonu, oczywiście gdyby sprawca wiedział o nadwrażliwości ofiary [14]. W takim przypadku istniałaby możliwość podania alergenu chociażby w czekoladzie. W kontekście śmierci ojca i syna oraz niespokrewnionego z nimi mężczyzny teoria ta traci jednak na znaczeniu i staje się wysoce nieprawdopodobna.

Obecnie możliwości wyjaśnienia opisanej historii byłyby nieporównywalnie większe – zarówno z punktu widzenia organów ścigania, jak i medycyny z sądowej. Poniżej podane są działania, jakie należałoby przeprowadzić w ramach czynności procesowych:

1. Szczegółowe oględziny miejsca ujawnienia zwłok, zwłaszcza Ryszarda Wasserbergera (obrażenia głowy i prawej ręki – krew), poszukiwanie butelki po koniaku.

2. Oględziny zwłok w miejscu ich ujawnienia z udziałem lekarza specjalisty medycyny sądowej.

3. Badania kryminalistyczne butelki po koniaku – badanie genetyczne materiału biologicznego z butelki oraz badanie daktyloskopijne.

4. Kompleksowe badanie toksykologiczne zawartości butelki.

5. Dokładne sprawdzenie osób przebywających w Schronisku Téry’ego i wszystkich zdarzeń, które miały tam miejsce, odtworzenie ostatnich minut przed opuszczeniem schroniska, ustalenie z jakim wyposażeniem wyszli w góry, w co byli ubrani, co zamówili oraz co zabrali ze sobą do picia i do jedzenia.

6. Oględziny ciała Walerii Kasznicy z udziałem lekarza specjalisty medycyny sądowej.

7. Przesłuchanie najbliższej rodziny denatów oraz osób ze środowiska zmarłych (zwłaszcza dorosłych) w celu ustalenia motywów zabójstwa i typowania sprawców [w przypadku Kazimierza Kasznicy: motyw zawodowy – ustalenie spraw, w których brał udział jako Prokurator (zemsta?), motyw osobisty (żona lub inna osoba?) – kryzys małżeński albo spadek; w przypadku Ryszarda Wasserbergera: motyw polityczny (członek PPS) bądź osobisty].

8. Ustalenie stanu zdrowia Kazimierza i Wacława Kaszniców oraz Ryszarda Wasserbergera przed przedmiotowym zdarzeniem, zabezpieczenie dokumentacji medycznej z placówek, w których korzystali oni ze świadczeń zdrowotnych.

9. Zabezpieczenie odzieży uczestników wyprawy do badań kryminalistycznych.

10. Powołanie biegłych z zakresu różnych specjalności, np. z zakresu mechanizmu powstawania śladów, psychiatrii (zachowanie Walerii Kasznicy), meteorologii, taternictwa – w celu weryfikacji przyjętych wersji kryminalistycznych.

11. Badania poligraficzne (wariograf) Walerii Kasznicy oraz trzech taterników, którzy byli towarzyszami Ryszarda Wasserbergera.

12. Przesłuchanie osób prowadzących akcję ratunkową na okoliczność ujawnienia zwłok i zachowania Walerii Kasznicy.

13. Pozyskanie szeroko rozumianych danych teleinformatycznych (np. z używanych dziś, także podczas wycieczek w góry, telefonów komórkowych albo smartfonów).

W ramach medycyny sądowej zasadnym byłoby wykonanie następujących czynności:

1. Kompleksowe badanie toksykologiczne materiału biologicznego pobranego ze zwłok.

2. Poszerzona diagnostyka sekcyjna i laboratoryjna w kierunku zgonów z wychłodzenia – np. nacięcie stawów kolanowych i badania histopatologiczne błony maziowej, a także oznaczenie ciał ketonowych oraz izopropanolu we krwi, adrenaliny w moczu, jak również kortyzolu w surowicy i moczu [15, 16].

3. Badanie histopatologiczne wycinków z narządów.

4. Diagnostyka laboratoryjna w kierunku reakcji anafilaktycznej i anafilaktoidalnej – oznaczenie stężenia tryptazy i IgE we krwi [14].

Ostatecznie nie doszło do procesu Walerii Kasznicy, a kilka lat później zmarła ona pogrążona w smutku i w obliczu pomówień o dokonanie zabójstwa [7].

W opisanej historii lista wątpliwości i pytań bez odpowiedzi jest dłuższa. Zastanawiającym jest chociażby rzeczywisty powód zostania Walerii Kasznicy na miejscu tragedii przy zwłokach przez około 37 godzin oraz to dlaczego jej stan nie uległ wówczas pogorszeniu z powodu nadal niekorzystnych warunków atmosferycznych, chociaż spędziła tam dwie noce. Ponadto trzeba zaznaczyć, że próby rekonstrukcji zdarzenia i ustalenia przyczyn śmierci Kazimierza i Wacława Kaszniców oraz Ryszarda Wasserbergera nie powinny być bezkrytycznie oparte na relacji Walerii Kasznicy ze względu na brak innego świadka. W związku z tym nie ma pewności np. co do tego, kiedy poszczególne osoby poczuły się źle, jakie wystąpiły u nich objawy, kto i czy w ogóle spożył koniak lub czekoladę oraz kiedy doszło do śmierci. Warto podkreślić też, że wyniki sekcji zwłok w korelacji z okolicznościami śmierci, przy całkowicie ujemnych wynikach badań toksykologicznych przeprowadzonych w szerokim zakresie i zgodnie ze współczesnymi możliwościami oraz wykluczeniu innych przyczyn śmierci i abstrahując od przeżycia Walerii Kasznicy, pozwalałyby na sformułowanie stwierdzenia: „Całość ustaleń nie sprzeciwia się przyjęciu, że przyczyną zgonów Kazimierza Kasznicy, Wacława Kasznicy oraz Ryszarda Wasserbergera była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa spowodowana znacznym wysiłkiem fizycznym, zmianami chorobowymi (zwłaszcza układów krążenia) i niekorzystnym wpływem czynników środowiska”.

Ponadto zakładając, że przyczyną śmierci było otrucie, a motywem szeroko rozumiana działalność lub aktywność ofiary, należy pamiętać, iż celem ataku mógł być nie Prokurator Kazimierz Kasznica, lecz Ryszard Wasserberger – działacz PPS. Trzeba też wziąć pod uwagę, że mogło dojść do sytuacji w której jedna osoba nieświadomie poczęstowała dwie inne np. herbatą zawierającą truciznę.

Opisany przypadek ilustruje rolę, jaką pełni w diagnostyce pośmiertnej kompleksowe badanie toksykologiczne materiału biologicznego pobranego ze zwłok oraz demonstruje wartość ustaleń dokonanych tuż po przedmiotowym zdarzeniu w kontekście prób wyjaśnienia sprawy w przyszłości. W opisywanej sytuacji dzisiejsze próby rekonstrukcji wydarzeń mogą być oparte na przekazach książkowych oraz różnego rodzaju artykułach [3−7] i są wyjściowo utrudnione ze względu na brak pewności co do kluczowych kwestii, dotyczących np. tego kto z uczestników wędrówki spożył koniak i czy jego resztki zostały zabezpieczone oraz poddane analizie chemicznej. Z kolei kompleksowe badanie toksykologiczne mogłoby pomóc w ustaleniu przyczyny zgonu albo wykluczeniu pewnych hipotez istotnych z punktu widzenia organów ścigania. Gdyby w analizowanej sytuacji badanie to zostało wykonane i jego wynik byłby ujemny, to przyczyna zgonu mogłaby nadal pozostać nieustalona, ale pewne teorie mogłyby zostać wyeliminowane z grona potencjalnych przyczyn śmierci.

PIŚMIENNICTWO

1. Kobek M, Skowronek S, Jabłoński C et al. Zmiany histopatologiczne w płucach u ofiar lawiny śnieżnej w górach i ich przydatność w ustaleniu przyczyny i mechanizmu śmierci. Arch Med Sąd Kryminol 2016;66(1): 23-31.

2. Archiwum TOPR – księga wypraw za lata 1909-1936, 56.

3. Ciećkiewicz M. O śmierci nagłej trzech osób w Tatrach. Nowiny Lekarskie 1926; 38 (10): 410-412.

4. Szczepański J A. Szlakiem burz i śmierci. Wierchy. Rocznik poświęcony górom i góralszczyźnie. Lwów: Księgarnia Wydawnicza R. Altenberga. 1926; Rok czwarty: 53-58.

5. Żuławski W. Trylogia Tatrzańska (Sygnały ze skalnych ścian, Tragedie Tatrzańskie, Skalne lato). Warszawa: Wydawnictwo Sklepu Podróżnika. Wydanie IV, 2017: 169-176.

6. Zieliński S. W stronę Pysznej. Młodzieżowa Agencja Wydawnicza. Warszawa 1987: 235-242.

7. Kwaśniewski M. Śmierć na Lodowej. Tygodnik Powszechny 2015;3452(36): 47-51.

8. Konopka T. Rozwój tanatologii sądowej w świetle analizy protokołów sekcyjnych Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Arch Med Sąd Kryminol 2011;61(3):209-300.

9. De Castro F. Towards the sensory nature of the carotid body: Hering, De Castro and Heymans. Front Neuroanat 2009;3:23.

10. Krąż E, Balon J. Wpływ warunków naturalnych na występowanie wypadków w Polskich Tatrach. Prace Geograficzne 2012;128:97-107.

11. Canouï-Poitrine FVeerabudun KLarmignat P et al. Risk Prediction Score for Severe High Altitude Illness: A Cohort Study. PLoS ONE 9 (7): e100642. doi:10.1371/journal.pone.0100642.

12. Anderson PJ, Miller AD, O’Malley KA et al. Incidence and Symptoms of High Altitude Illness in South Pole Workers: Antarctic Study of Altitude Physiology (ASAP). Clin Med Insights Circ Respir Pulm Med 2011;5:27-35.

13. Hirvonen J. Necropsy findings in fatal hypothermia cases. Forensic Sci 1976;8(2):155-164.

14. Kobek M, Jankowski Z, Chowaniec Cz et al. Możliwości diagnostyki pośmiertnej, w tym immunologicznej, w przypadkach nagłych zgonów wskutek reakcji anafilaktycznej i anafilaktoidalnej. Arch Med Sąd Kryminol 2014;64(2):102-111.

15. Hejna P, Zátopková L, Tsokos M. The diagnostic value of synovial membrane hemorrhage and bloody discoloration of synovial fluid (”inner knee sign”) in autopsy cases of fatal hypothermia. Int J Legal Med 2012;126:415-419.

16. Palmiere C, Bardy D, Letovanec I et al. Biochemical markers of fatal hypothermia. Forensic Sci Int 2013; 226(1-3):54-61.

AUTOR KORESPONDUJĄCY

Karol Kłosiński

Zakład Chirurgii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

ul. Pabianicka 62, 93-513 Łódź

tel. +48 601 370 510

e-mail: karol.klosinski@umed.lodz.pl

Nadesłano: 19.11.2018

Zaakceptowano: 13.12.2018